2 lipca 2012

Rozdział I / sezon 1

Rozdział 1
Dzień dobry, Wielka Brytanio. Nie tęskniłem.


Ku mojemu rozczarowaniu lot nie trwał zbyt długo. Nie zdążyłem nawet nacieszyć oczu widokiem nieba z tej cudownej perspektywy. Władały mną przesadny spokój i pewność, że wakacje spędzone w Londynie będą niezapomniane. Czyż to nie przesadny optymizm? Na moich udach przez cały czas leżał zniszczony szkicownik. Przywiązałem się do zapachu grafitu i choć nie zależało mi na rysunkach, zabierałem go ze sobą wszędzie. To zabawne, jak bardzo można przywiązać się do rzeczy martwej. Kilka minut po tym jak samolot wylądował, odebrałem swoje bagaże. W tłumie oczekujących zauważyłem Liama. Odrobinę zmężniał. Czy to dobre słowo, by opisać dziewiętnastolatka? Jego błękitna koszulka idealnie kontrastowała z ciemnymi tęczówkami. Uśmiechnąłem się na jego widok. Tęskniłem za tym przesadnie rozsądnym chłopakiem. Tuż obok niego stała wysoka szatynka. Jej drobniutko kręcone, brązowe włosy opadały z nieładem na wątłe ramiona. Nie zdążyłem nawet do nich podejść, bo gdy tylko wyłoniłem się zza pleców jakiegoś wysokiego jegomościa mój kuzyn podbiegł do mnie i entuzjastycznie mnie przytulił. Zaśmiałem się, gładząc otwartą dłonią jego plecy.
- Dotarłem w jednym kawałku. - zakomunikowałem dumnie i szeroko się uśmiechnąłem. Liam spojrzał na moją twarz i odwzajemnił gest. Zawsze powtarzał, że mój akcent bywa naprawdę zabawny. Był podekscytowany, tęsknił za mną. To dla mnie coś nowego.
- Fajnie, że jesteś. Umm, yeah. Poznaj moją Danielle. - zwrócił spojrzenie ku szczupłej dziewczynie, a ja ponownie zerknąłem w jej stronę. Posłała mi nienaganny uśmiech. Emanowała swego rodzaju delikatnością. Była piękna. Postawiłem swoje torby na kafelkowej podłodze by zrobić krok w jej stronę. Ująłem lekko jej drobną dłoń i w tym samym czasie dotknąłem przelotnie wargami jej porcelanowego policzka.
- Harry. - powiedziałem spokojnie, na co dziewczyna skinęła głową i ostrożnie uniosła idealne brwi.
- Liam bardzo dużo mi o Tobie opowiadał. Od tygodnia chodzi jak nakręcony! - spojrzałem na swojego kuzyna, który wywrócił tylko oczyma i podniósł jedna z moich toreb.
- Jedźmy już do domu. Mama udusi mnie za to zbędne przetrzymywanie Cię na lotnisku. - posłałem mu ciepły uśmiech i ująłem w dłoń uchwyt drugiego bagażu. Ciocia aż tak się niecierpliwi? Mam nadzieję, że tym razem nie zechce sprowadzić mnie na dobrą drogę. Chociaż.. zawsze podziwiałem jej determinację. Westchnąłem spokojnie, gdy Liam pakował moje rzeczy do bagażnika czarnego astona martina. Byłem pod wrażeniem
Dom mojej rodziny znajdował się w dzielnicy Redbridge. Dotarliśmy na miejsce kwadrans przed dziesiątą. Ciocia stała przed drzwiami i uśmiechała się nienagannie. Miała na sobie fioletową bluzkę i jasną spódnicę za kolano. U jej boku stał wysoki mężczyzna, który od ponad czterech lat pełni rolę ojczyma Liama. Nie zwykłem nazywać go wujkiem, a i sam Liam nie zwracał się do niego jak do rodzica. Byli raczej jak przyjaciele. Zawsze zastanawiał mnie fakt dlaczego zarówno moja mama, jak i ciocia Alice, nie potrafiły zatrzymać przy sobie ukochanych mężczyzn. Mój ojciec odszedł gdy miałem dwa lata. Tłumaczył się czymś na kształt niespełnienia. Potrzebował się wyszaleć, tak twierdziła mama. Z tatą Liama było odrobinę inaczej. Nie wiem o nim zbyt wiele. Podobno wyjechał gdy tylko dowiedział się, że Alice jest w ciąży. Kobieta długo nie mogła dojść do siebie. Cieszę się, że nie odziedziczyłem tej cechy. Cieszę się, że nie utożsamiam swojego nastroju z drugim człowiekiem i nie pozwalam, by władały mną przesadne emocje. Ciocia opuściła Francję i znalazła pracę tutaj, w Londynie. Kilka lat później poznała Sebastiana. Od tego czasu mój kuzyn ma prawdziwą, wzorcową rodzinę. Czy to źle, że ja nigdy takowej nie pragnąłem?
- Bonjour. - przywitałem się grzecznie od razu zagarniając kobietę w swoje objęcia. Nie lubiła zbędnego okazywania czułości. Różniła się znacząco od mojej mamy. Jedyne co je łączyło to kolor tęczówek.
- Witaj, Harry. Cieszymy się, że jesteś. - Liam zdążył wnieść moje bagaże do małego przedpokoju. Już po chwili dorwał się do rogalików zrobionych przez moją mamę. - Przygotowałam naleśniki na śniadanie. Jesteś głodny?
- Tak, dziękuję.
Śniadanie było naprawdę wyborne. Nie zwykłem jadać go w ten sposób, przy stole nakrytym białym obrusem. Były owoce i świeży sok pomarańczowy. Przywykłem raczej do pospiesznego upychania w policzkach kawałka bagietki w drodze do szkoły. Po kilku chwilach byłem już "u siebie". Pokój na poddaszu pełnił funkcję mojego azylu. Uwielbiałem go, był znacząco odsunięty od reszty pomieszczeń znajdujących się w domu. Ściany oblewała stonowana czerwień. Tuż pod sporym oknem znajdowało się drewniane biurko z małą szufladą. W kącie po lewej stronie stało łóżko ozdobione metalową ramą. Lampki które na niej uwiesiłem wciąż tutaj były. Na materacu leżała świeża pościel. O ścianę przy drzwiach opierała się duża szafa, zbliżona barwą do biurka. Mogłem swobodnie zagospodarować każdy cal podłogi, obwiesić ściany fotografiami i co wieczór przed snem uchylać skrzypiące okno, by zapalić papierosa. Alice nie znosiła zapachu dymu w swoim domu. Karciła mnie za to przy każdej możliwej okazji. Miała kilka zasad. Nie przywykłem do ograniczeń, ale czego nie robi się dla odrobiny innego życia? I choć Londyn jest tak samo pełen przepychu jak Paryż, to zamierzam tu odnaleźć w sobie kogoś zupełnie nowego.

Dochodziła piąta po południu. Ja, Liam i Danielle spacerowaliśmy wolno chodnikiem na Cranbrook Road. Podobno wszyscy znajomi mojego kuzyna bardzo chcieli mnie poznać. Mam nadzieję, że ich nie rozczaruję. Weszliśmy do "Cakes&Shakes". Wystrój tego miejsca skupiał się na dodatkach w barwie soczystej zieleni. Wszystko idealnie do siebie pasowało, a zapach truskawek przyprawił mnie o ochotę na shake'a. Przy stoliku na środku sali siedział brunet. Od razu wstał, gdy zobaczył naszą trójkę. Jego skóra miała kolor karmelu, a brązowe tęczówki odwracały uwagę od przesadnie długich rzęs. Tu obok niego stała szczuplutka, niska blondynka. Miała na sobie czerwoną sukienkę, odcinająca się pod biustem. Byli jak lato i zimna. Jak czerń i biel. Jak.. zło i dobro. Podszedłem nieco bliżej by uścisnąć dłoń bruneta. Jego uśmiech był perfekcyjny.
- Bardzo mi miło, jestem Harry. - delikatnie potrząsnąłem jego dłonią i uniosłem kąciki warg. Jego skóra emanowała nieopisanym ciepłem, a zapach perfum przyprawił mnie o subtelny zawrót głowy. Byłem pewien, ze Brytyjczycy nie dbają znacząco o swój wygląd. Chyba się myliłem.
- Zayn. Mnie również jest miło. - jego głos był delikatnie ochrypły. Nie wiedzieć czemu, przyprawił mnie o dreszcze. Był interesującą jednostką. Wydawało się, że czyta w moich myślach przy pomocy samego spojrzenia. Zaśmiałem się gdy towarzysząca mu blondynka niespodziewanie wpadła w moje ramiona. - Czuję się jak jakieś długo oczekiwane zjawisko. - zmarszczyłem nos i ostrożnie musnąłem spojrzeniem twarze wszystkich, którzy mi się przyglądali.
- Cieszymy się, że będzie nas więcej. - Perrie posłała mi uśmiech i już po chwili wtuliła się bok Zayna. Wywnioskowałem, ze są parą. Żałuję, brunet zwrócił moją uwagę. Naprawdę o tym pomyślałem? Jestem kretynem.
Zajęliśmy miejsce przy stoliku. Liam zamówił dla nas napoje mleczne. Wiedziałem, że mój kuzyn ma liczne grono znajomych. Odrobinę się tego obawiałem, ale przecież zawsze mogę zamknąć się na kilka dni na poddaszu, prawda? Po zaledwie kilku minutach drzwi kawiarenki powoli się uchyliły. Do pomieszczenia weszła wysoka, uśmiechnięta szatynka. Miała na sobie granatowe szorty i koszulkę bez rękawków. Jej szyję otulał uroczy kołnierzyk. Podbiegła do nas bez skrępowania.
- Przepraszam za spóźnienie! - machnęła dłonią i spojrzała na mnie wymownie. Jej czekoladowe tęczówki spoczęły na dołeczkach w moich policzkach. - Harry, tak? Widzę, że komitet powitalny Cię dopadł. - wzruszyłem lekko ramionami, na co ona zachichotała cicho. Wstałem, by należycie się z nią przywitać. - Jestem Eleanor.
- Witaj. - szepnąłem w jej pofalowane włosy, gdy przysunęła się by musnąć wargami mój policzek. Zajęła wolne miejsce obok Dan, którą uprzednio lekko przytuliła.
- Zgubiłam gdzieś Nialla. Szedł obok, a tuż przed wejściem nagle zniknął. - Eleanor skrzywiła się nieznacznie i spojrzała na Liama, który zerkał co kilka chwil w stronę drzwi. - A gdzie podziewa się Louis?
- Tommo pisał, ze nie da rady się wyrwać. Przepraszał.. - Zayn wytłumaczył cicho, po czym zacisnął wargi w wąską linię i  wzruszył lekko ramionami.
- A więc czekamy na Horana i zamawiamy herbatę. Już po piątej. - Liam pokręcił głową ze zrezygnowaniem i odruchowo uderzył opuszkami palców o blat stolika. To ich przywiązanie do picia herbaty po południu jest co najmniej urocze. Już po chwili podszedł do nas blondyn, średniego wzrostu. Trzymał w dłoni czekoladowy batonik. Gdy stanął tuż przede mną, mogłem uważnie przyjrzeć się jego tęczówkom. Były nieziemskie. Trudno było określić ich barwę.
- Niall. - wysunął dłoń w moją stronę, a ja lekko zacisnąłem na niej swoje palce. Czy to źle, ze miałem wrażenie, ze muszę być delikatny, by nie wyrządzić mu krzywdy? Wyglądał na niezwykle wrażliwego.
- Harry. - westchnąłem spokojnie, przyglądając się jego zaróżowionym delikatnie policzkom.

14 komentarzy:

  1. Mam ten cudowny przywilej i mogę przeczytać jako pierwsza i jako pierwsza ocenić. Czuję się naprawdę zaszczycona. Nie rozumiem Twojego rozdrażnienia. Rozdział przecież jest dobry. Przez chwilę nawet (chyba to przez autosugestię) słyszałam zachrypnięty głos Styles'a w swojej głowie. Strasznie urzekło mnie zdanie "Byli jak lato i zimna. Jak czerń i biel. Jak.. zło i dobro. " Ma w sobie jakąś moc, nie wiem nawet konkretnie jaką. Pojawili się wszyscy, pomijając Lou. Fakt. Nie zaczyna się obiadu od deseru, prawda? I ostatnie słowa o Niall'u. "Wyglądał na niezwykle wrażliwego." - też mi się tak wydaje. Bo Blondyn ma w sobie jakąś delikatność. Ale to na pewno nie jest złe. Jest dobre. Tak samo jak cały powyższy rozdział. Więc nie mów, ze to chłam, bo to nie prawda. To dopiero początek, więc wszystko jeszcze się rozkręci. Skrzywiłam się tylko gdy przeczytałam Pierre i Eleonor. Ale mniejsza o to. Weny, Peppciu, bo jej to nigdy nie za wiele.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jezu, jaką piękną niespodziankę mi zrobiłaś na tę noc..

    'Tommo pisał, ze nie da rady się wyrwać. Przepraszał..' dostałam mocnych dreszczy. na myśl jak Harry zareaguje na Louisa, aż miesza mi się w brzuchu. jestem tak niesamowicie ciekawa następnego rozdziału, że chyba na prawdę nie wytrzymam, moja silna wola okażę się jednak nie wystarczająca. Harry pięknie opisuje każdą osobę i uśmiech nawet zagościł na mojej twarzy, gdy przeczytałam Jego komentarz odnoście Zayna:)
    kochana, jestem zachwycona, ale.. chyba się powtarzam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wstałam sobie spokojnie kilka godzin temu, z braku jakże żadnego ciekawego zajęcia, tak z czystej ciekawości postanowiłam sprawdzić czy nie dodałaś przypadkiem nowego rozdziału, wchodzę tu i widzę TO. Pierwszy rozdział, nie mówi za wiele, ale ja bardzo lubię czytać opis, każdej Twojej sytuacji czy miejsca. Harry został tam bardzo miło przywitany i mam nadzieję, że tak zostanie. Myślałam, że pod koniec rozdziału pojawi się Lou, niestety ... ale mam nadzieję, że masz już ułożoną sytuację, w której chłopcy się spotkają. Z niecierpliwością czekam, i jak zawsze czuję niedosyt. Kocham .Xx.

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy10:42 AM

    Świetny rozdział. Podoba mi się to, że postacie są tak optymistyczne. Dzięki temu bardzo miło się to czyta. Cieszę się, że już dodałaś nowy. :) Mam jescze takie pytanie. Czy Louis też tak jak Harry jest gejem, czy chodzi z Eleanor.? Bo mam jakieś takie dziwne wrażenie, że Ona jest dziewczyną Nialla. Mogłabyś mi to tak jakoś wytłumaczyć.?:) Czekam na następny. ~ Anka.x.D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto poczekać, wszystko wkrótce się wyjaśni ;-) rozdział drugi już niebawem.

      Usuń
  5. Przyznajmy szczerze. Kto tu jest kogo inspiracją? Nie mam pojęcia jak udaje ci się wymyślać takie fabuły. Wszystko w Twoich opowiadaniach świetnie ze sobą współgra, nie wiem jak to robisz, ale dziękuję, że to robisz. Dziękuję, za wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  6. oh ah eh! nie wiesz, jaki uśmiech mam na twarzy, jak tylko naq liście blogów które czytam wyświetliło się: "Miętowy poniedziałek 11 godzin temu" jaram się jak pochodnia <3 Harry przybył i szczerze, pokój mam taki jak on, tylko fioletowy, umarłam xD poznał Li i Dan, Perrie z Zaynem, Nialla, ugh Elkę xD ciekawe, jaak zareaguje na Lou, mrrrrrau :D zakochałam się w tym opowiadaniu <3 będę zaglądać, kocham mocno!

    oh, powiadamiasz o nn? twitter, blog? jak coś to rzucam linkiem do mojego Larry'ego, Lou jest striptizerem, tak wiem, jebnięta jestem xD nie zanudzam już, czekam na nexta! :* [heart-without-you.blogspot.com/]

    OdpowiedzUsuń
  7. Drobinki tlenu, które dostały się do moich płuc, z powrotem wracają w obieg, a ja z głośnym świstem wypuszczam dawkę powietrza, pobierając nową. Słowa tkwią w moim gardle; ranią każdy skrawek psychodelicznego szkła tkanki. Roztrzęsioną rękę przykładam do rozpalonych policzków, tylko po to, by zetrzeć szklane kryształki łez, które od dłuższego czasu zdobią wzgórza moich policzków. Z każdą kolejną milisekundą czuję, jak do kącików moich brązowych tęczówek napływa nowa, zupełnie nowa fala słonych łez goryczy. Czym sobie na to zasłużyłam? Co zrobiłam, że raczysz mnie takim kawałkiem ambrozji?! Nie rozumiem, nie potrafię zrozumieć... Nie chcę.
    Kołatające serce i przyspieszony oddech, to tylko dwie z kilku moich reakcji. Już dawno nie spotkałam sie z taką historią, w której autorka w niemal namaszczalny sposób opisuje losy zagubionego w swoijej rzeczywistości chłopaka.
    Jak każdy, Harry ma swoje nałogi, upodobania i spostrzeżenia. Jego artystyczna dusza tkwi głęboko, zakryta maską obłudnego szczęścia. W sposób prosty i namacalny pokazałaś go... Jego spojrzenie na świat.
    Swoją drogą, bawi mnie wyimaginowane spojrzenie innych - jakoby dziewczyną Niall'a była Eleanor. Przecież nic takiego nie napisałaś, nie zaprzeczyłaś, ani nie przedstawiłaś. Nie możemy snuć domysłów, póki rozdzial drugio nie ujrzy wakacyjnego światła zapomnienia. Mam bogatą wyobraźnię, ale twoje pomysły biją ją na głowę.
    Zabarykadowana wysnutymi marzeniami, trwam w oczekiwaniu na kolejne, jeszcze piękniejsze słowa Miętowego Poniedziałku.... <3
    Love xx



    Dzień dobry, Wielka Brytanio. Nie tęskniłem

    OdpowiedzUsuń
  8. Anonimowy4:59 PM

    świetny rozdział i początek zarazem ;D bardzo intrygujące ;D ps. miętowy to mój ulubiony kolor ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Anonimowy5:00 PM

    cudowny czekam nn ;D zapowiada się cudowne opowiadanie ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. Anonimowy5:01 PM

    chcęęęę więcej moja droga milejdi hahah nieno ogar chce więcej to bd kolejne cudowne opowiadanie jak mniemam

    OdpowiedzUsuń
  11. Anonimowy3:42 PM

    Masz może e-mail lub Twitter ?

    OdpowiedzUsuń